| Terminarz | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Statystyki | Rejestracja | Zaloguj |

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Zion
2024-06-24, 20:46
T7 GAME 18/19/20 - NJD:DET / DET:BOS / MIN:DET
Autor Wiadomość
Zion 
Administrator
RedWings.pl


Ulubiony Zawodnik: Cossa, Augustine
Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 37
Dołączył: 06 Paź 2006
Posty: 5098
Skąd: Łaziska Górne - 7250 km od LCA
Wysłany: 2023-11-20, 11:58   T7 GAME 18/19/20 - NJD:DET / DET:BOS / MIN:DET


TYDZIEŃ 7



GAME 18 - 22.11.2023 - Środa - 7:00 pm (1:00)

NEW JERSEY DEVILS 0:4 DETROIT RED WINGS


Detroit - Little Caesars Arena



GAME 19 - 24.11.2023 - Piątek - 1:00 pm (19:00)

DETROIT RED WINGS 5:2 BOSTON BRUINS


Boston - TD Garden



GAME 20 - 26.11.2023 - Niedziela - 1:00 pm (19:00)

MINNESOTA WILD 1:4 DETROIT RED WINGS


Detroit - Little Caesars Arena



Bilans tygodnia: 3-0-0 (11-6-3)

Gracz tygodnia: Shayne Gostisbehere
_________________

 
 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2023-11-20, 18:20   

Dobra, są już pierwsze wieści z dzisiejszego treningu. I nie wygląda to wcale tak źle.

Stockton raportował:

Reasonably well attended optional skate this morning for the :det: after getting home from Sweden. All 3 goalies, Fabbri, Sprong, Rasmussen, Kostin, DeBrincat, Perron, Raymond, Fischer, Gostisbehere, Chiarot, Petry, Maatta, and Holl out there.

Jake Walman is “questionable” to practice tomorrow and will at least have a chance to play Wednesday, per Lalonde. Sounds as though Detroit avoided the worst case scenario there.

Khan raportował:

:det: back from Sweden with an optional practice (about 15 players on the ice) prior to Wednesday’s home game vs. New Jersey (7:00 on ⁦Bally Sports Detroit).

Lalonde said Walman questionable for practice tomorrow but might be ready for Wednesday’s game. Hasn’t decided who’ll start in goal. No corresponding move after Czarnik sent to Griffins unless possibly if Walman isn’t available.
 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2023-11-21, 18:22   

Kontynuując wątek z wczoraj.

Dziś odbył się normalny trening, więc na lodzie stawili się wszyscy zdolni do gry. I co cieszy. Wśród tej grupy, nie zabrakło Walmana, którego powrót do zajęć odtrąbiła cała wierchuszka lokalnych dziennikarzy. I teraz od razu przejdę do zmian, jakie wprowadził sztab. Najpierw formacje do gry w liczebnej przewadze (PP units):

1. Perron (net front), Larkin (bumper), DeBrincat-Raymond (flanks), Gostisbehere (point)

2. Fabbri (net front), Compher (bumper), Sprong-Walman (flanks), Seider (point)


Czyli nareszcie Raymond został wstawiony, na prawej stronie do pierwszego zestawu. W górę powędrował także Gostisbehere. A więc zapewne sztab trenerski chce budować, na ostatniej dyspozycji obu graczy. Logiczne.

Jeszcze ciekawiej wyglądało zestawienie całego składu. Lalonde i spółka, mocno to zmiksowali. Co doceniam. Zobaczymy, co z tych pomysłów ostatnie się do jutrzejszego starcia. A następnie sprawdzi się "w walce".

Według Bultmana:

Veleno-Larkin-Raymond
DeBrincat-Compher-Rasmussen
Fabbri-Copp-Perron
Kostin-Fischer-Sprong


Według Khana:

Veleno-Larkin-Raymond
DeBrincat-Compher-Rasmussen
Perron-Copp-Fabbri
Sprong-Fischer-Kostin

Walman-Seider
Chiarot-Petry
Gostisbehere-Holl/Määttä

Husso/Reimer/Lyon


Zacznę od bloku obronnego, gdzie jak widać. Niestety zanosi się na powrót Petry'ego. Z przodu najwięcej zyskał Veleno, który ma dopełnić czołową formację. Zobaczymy z jakim skutkiem. Rasmussen, także został ponownie obdarzony sporym zaufaniem. Trzecia linia to, taki eksperyment oparty, na weteranach. Wbrew pozorom interesujący. Nie mniej, jak czwarta formacja, która będzie miała nowego prowadzącego w osobie Fischera, na środku. A na piórkach graczy, którzy przecież potrafią błysnąć ofensywnie.

Lalonde wspominał też o tym, iż bardzo możliwe, że użyje systemu 11F-7D, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość. Choć nie jest to, takie niedorzeczne. Bilans ekipy z Detroit to: 3-0, gdy posługiwała się w tym sezonie. Własnie takim rozwiązaniem. Co więcej między słupkami, główny trener ma postawić, na "tego trzeciego". Wskazując na Lyona. Co wydaje się zdroworozsądkowym posunięciem. Z uwagi, na solidny debiut w organizacji oraz aktualną formę Reimera. Tym bardziej, że Husso, pewnie nadal mentalnie jest raczej przy rodzinie.

Zobaczymy, czy to, wystarczy, na mocno przeciętnych ostatnimi czasy :njd: . W końcu ekipa z New Jersey, od początku listopada. Wygrała, tylko 3 z 8 meczy. Tak, wiem. Hughes, już wrócił do zmagań, ale nadal widoczny był brak Hischiera. A wcale nie powiedziane, że obecny będzie Meier, który także ostatnio pauzował.

 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2023-11-22, 19:44   

Dziś starcie z :njd: , na własnym lodzie. Ale to, oczywistość. Człowiek zdążył zatęsknić za ulubioną drużyną. Ten mecz może być przeciekawy, jeśli weźmie się pod uwagę wszystko co, już napisałem w tym konkretnym wątku.

Warto jednak wspomnieć o tym, że Lalonde potwierdził wczorajsze wieści. Użyje systemu 11F-7D, Lyon w bramce, Walman w wyjściowym składzie, a zabraknie Kostina.

I jesli ktoś zastanawia się co było powodem. Śpieszę z odpowiednim cytatem z głównego trenera: "It was a minor situation, it was not malicious by any means, but it's us still trying to get to a certain standard in our approach."

Wygląda więc na to, że 24-letni Rosjanin coś powiedział lub zrobił. Ewentualnie nie chciał w jakiś sposób się dostosować. Do czego? Trudno powiedzieć. Wygląda na filozofię klubu, ale zgadywać nie zamierzam. W każdym razie ma wrócić do składu w piątek.

Nie ma sensu podawać konstrukcji poszczególnych formacji, choćby dlatego, iż zrobiłem to wyżej. Lalonde i tak będzie mocno rotował z uwagi na 7 obrońców. Trzymam kciuki. Ogromnie przydałby się w Detroit komplet punktów.

 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2023-11-23, 11:39   

Wyjściowy skład:

Veleno-Larkin-Raymond
DeBrincat-Compher-Rasmussen
Fabbri-Copp-Perron
Gostisbehere(7D)-Fischer-Sprong

Walman-Seider
Chiarot-Petry
Määttä-Holl

Lyon
Husso


Całkiem przyjemne dla kibicowskiego oka, było te pierwsze 20 minut. Vanacek zatrudniany niemal od początku. Lyon także zachowywał pełne skupienie. Dobry początek Skrzydeł, które wyglądały, na pewną siebie grupę. Choć brakowało im szczęścia oraz dokładności. W kilku pierwszych minutach. Cała ekipa rozkręciła się za to, w końcówce. Raymond idealnie wykończył podanie Fabbriego, Larkin strzałem z backhendu przechytrzył Vanacka. A Fabbri dokończył to, co wypracowała zrotowana na szybko formacja. Szybko zrobiło się 3-0 dla gospodarzy i człowiek tym bardziej pozostawałw dobrym nastroju.

Początek drugiej tercji to, jednak zejście na ziemię. Mam konkretnie na myśli tą nieporadność Petry'ego, który nie potrafił dokłądnie podać do swojego partnera. Obyło się bez konsekwencji, ale takie rzeczy się pamięta. Nawet Seider miał moment, gdzie guma wyraźnie mu odskoczyła. Na szczęście Skrzydła cały czas starały się atakować rywala. I sami przyzwoicie radzili sobie w destrukcji. Poszły też dwie fajne kontry, ale przekombinowane i jedyne co uzyskali podopieczni Lalonde'a. To kolejny okres gry w liczebnej przewadze. Tylko, że tym razem potrafili go w końcu wykorzystać. Seider huknął spod niebieskiej linii, a gumę trącił jeszcze jeden z rywali. Tak, więc na sekundę przed końcem tego PP. Zrobiło się, już 4-0 dla ekipy z Detroit. U gości wkradło się także sporo nerwowości po gwizdku, a Lyon musiał nieco bardziej popracować. Także, gdy Larkin zarobił 2 minuty karne. Niemniej po 40 minutach. Wydawało się, że Skrzydła kontrolują sytuację. I ogromnie szkoda, że Copp, tuż przed gwizdkiem, nie był w stanie dobić rywala.

Pierwsze 5 minut to, obustronne próby zaskoczenia czymś rywala. Skrzydła dostały też kolejną okazję do gry w PP. Ale Skrzydła kompletnie nie potrafiły wypracować sobie dobrej pozycji do oddania celnego strzału. Najważniejsze, że mijał czas, który przecież premiował lokalną drużynę. Tym bardziej, że Diabły, nie były zdyscyplinowaną ekipą. I pozwalali Skrzydłom, na wiele. Znowu próbując się bronić w liczebnym osłabieniu. Jednak wykonanie było podobne. Vanacek, nie miał się specjalnie czego obawiać. Z kolei sędziowie obdarowali też ekipę z New Jersey identyczną okazją. Tym razem głównym bohaterem był Lyon, któremu pomógł prawy słupek, przy strzale starczego z braci Hughes. Wcale mnie nie dziwiły skwaszone miny ich rodziców, obserwowane przez cały mecz. Ich synowie nie mieli dobrego dnia.

Podsumowując:

Zważywszy, na inne wyniki wśród ekip z Dywizji. To było nie tylko cenne, ale też niezbędne zwycięstwo. Do tego wyraźne, co podbuduje pewnie morale, przed piątkowym starciem z liderami rodzimej Dywizji. Czyste konto Lyona, który pokazał, że forma z debiutu w Szwecji. To, nie był przypadek. Dla 30-latka było to dopiero drugie "zero" w karierze. I teraz ciekawe kto wystąpi między słupkami przeciwko :bos: . ;)

Pomeczowe multimedia:



 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2023-11-24, 21:50   

Spieszę ze swoim komentarzem, na gorąco.

Przed meczem okazało się, że z powodu choroby (przeziębienie?). Nie mógł wystapić Walman. Więc w pierwszej linii obrony zastąpił go "Ghost". Co uznałem za słuszny ruch. Bowiem przydał się młodemu Seiderowi u boku ktoś z potencjałem ofensywnym. Do bramki powrócił Husso, który miał wreszcie okazję, aby zaprezentować swój warsztat po prawie dwóch tygodniach przerwy. Te przetasowania sprawiły, że sztab skupił się na tradycyjnych schematach.

Wyjściowy skład:

Veleno-Larkin-Raymond
DeBrincat-Compher-Rasmussen
Fabbri-Copp-Perron
Kostin-Fischer-Sprong

Gostisbehere-Seider
Chiarot-Petry
Määttä-Holl

Husso
Lyon


To był całkiem solidny początek w forecheckingu w wykonaniu ekipy z Detroit. Co nie wykluczało, że Husso musiał być bardzo czujny. Kara mniejsza dla Geekiego, pozowliła Skrzydłom odetchnąć. Mało tego. Raptem po 10 sekundach w liczebnej przewadze. Gostisbehere wystrzelił gumę spod niebieskiej, a odpowiednio zmienił kierunek jej lotu Compher. I dość nieoczekiwanie to, goście objęi prowadzenie. Ba. Nawet poszli za ciosem. Postraszyli Niedźwiadki, przez kilka kolejnych minut. Niestety niepotrzebna kara dla Perrona. Dała okazję ekipie z Bostonu. Husso miał sporo szczęścia, ale też gospodarze momentami po prostu przekombinowali. Najważniejsze, że udało się zachować wynik w tych pierwszych 10 minutach gry. Do tego Zacha zarobił przypadkową karę. I dobrze. Znowu była okazja do przeniesienia ciężaru gry do strefy obronnej rywala. Niewykorzystana. Na pięć minut przed końcem tej części meczu. Wreszcie błysnął DeBrincat, który sprytnie wyłuskał krążek od rywala i przez nikogo nie pilnowany. Pognał w stronę Swaymana. Przy okazji świetnie wykorzystując moment zawachania u bramkarza Niedźwiadków. 2-0 dla Skrzydeł i póki co trybuny w TD Garden wyraźnie ucichły. Za to, Husso był jak ściana. Zaskakująca pierwsza tercja, ale prowadzenie było zasłużone.

Obie ekipy nie zwolniły tempa w drugiej tercji. Holl przytrzymał przez moment kij rywala za co usiadł na ławce kar. I to się zemściło. Równo trzy minuty po rozpoczęciu drugiej odłsony. DeBrusk po kilku dobitkach umieścił wreszcie krażek w siatce. A więc było, już tylko 2-1 dla Skrzydeł i spodziewane było jakieś przebudzenie. Niemniej, jak to mają w zwyczaju Skrzydła. Nie obyło się bez niepotrzebnego zamieszania i rozprężenia w destrukcji. Co mocno próbowały wykorzystać Niedźwiadki. Zasypując Husso kolejnymi strzałami. A podopieczni Lalonde'a, starali się tylko kontrować. Sędziowie mieli swój pogląd, na kolejną sytuację z udziełem Geekiego. Ale kilka chwil później i tak ukarali jedngeo z gospodarzy. Skrzydła budowały mozolnie to, co nakreślił im sztab. Bez wiekszego szczęścia. Tuż po zakończeniu okresu gry w liczebnej przewadze. Fabbri dokończył to, co zaczęli partnerzy. Zaplaił koguta i Skrzydła wróciły do dwubramkowego prowadzenia. Brawo! Później w słupek trafił Raymond. Aż ostro zadźwięczało. Końcówka to kara dla Holla, który solidnie na nią zapracował, gdyż sędziowie mogli odgwizdać mu inne przewinienie kilka sekund wcześniej.

Ostatnie 20 minut zapowiadało się bardzo ciekawie. Spodziewałem się zaciekłych ataków gospodarzy i takich kontr, na jaką wypuścił się DeBrincat z Compherem. To dobrze, że Skrzydła były czujne. Miałem na myśli Coppa, ale zabrakło mu umiejętności, aby lepiej wykorzystać swoją okazję. Tego samego błędu nie zrobił osamotniony przed bramką Husso, Heinen. Kontaktowe trafienie i znowu Skrzydła musiały się bardziej wysilić. Ekipa z Bostonu, jednak nie potrafiła złapać tempa. Kolejna kara i podanie Comphera, wykończone przez Larkina. Sprawiło, że zrobiło się 4-2 dla gości, a więc znowu to, Boston był w dołku. Zacierałem ręce. Bo faktycznie dziś prezentowali się przeciętnie i jaknajbardziej byli do pokonania. Do końca pozostawało bowiem nieco ponad 13 minut. Co więcej gospodarze łapali kolejne kary. Ta dla Marchanda była wręcz oczywista. Cóż. Facet był po prostu sobą. Dla nas było najważniejsze, że upływał czas i Skrzydła miały kolejne okazje, na dobicie rywala. Inna sprawa, że pokazali sporą nieporadność. W dalszej części Husso pilnował wyniku. Do końca regulaminowego czasu pzoostawało coraz mniej czasu. W tej chwili tylko niecałe 4 i pół minuty. A trener gospodarzy bardzo szybko zdecydował się ściągnać Swaymana. Skrzydła sukcesywnie się broniły. Kradnąc kolejne sekundy z zegara. Oczywiście było kilka wznowień w strefie obronnej gości, ale szczeście im dopisywało. Na 1:45 przed końcem. Perron przytomnie wbił gwóźdź. I pognębił rywala. Elegancko. ;)

Podsumowując:

Okazało się, że można wygrać z liderem całej ligi. Przedmeczowe obawy były niepotrzebne, ale przyznam, że Niedźwiadki, nie zagrały najlepszego meczu. Gratulacje dla Skrzydeł, że potrafiły to wykorzystać. Fajnie, że Husso był na posterunku, gdy było to najbardziej istotne. Facet wróci do powiększonej rodziny z uśmiechem na ustach.

Szybki rzut oka na tabelę, nim reszta ekip z Dywizji rozpocznie lub zakończy swoje zmagania. W tym momencie :det: wskoczyli za plecy :fla: oraz pozostających ze sporą przewagą :bos: . Ale, jeśli :tor: finalnie nie poradzi sobie z ekipą Bedarda (obecnie jest 3-3, na początku trzeciej tercji). A :tbl: z debiutującym w tym sezonie Wasilewskim w składzie, uciułają tylko góra jeden punkt przeciwko :car: . Wówczas humory przed niedzielnym starciem z :min: . Z pewnością będą jeszcze lepsze.

Pomeczowe multimedia:



 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2023-11-26, 21:40   

W gruncie rzeczy sztab dokonał tylko jednej zmiany od ostatniego starcia. W bramce od początku wystąpił Lyon. Stając się starterem w 3 z 4 ostatnich meczy :det: . Zgodnie z tym co raportowano po sobotnim treningu. Czyli o absencjach Larkina (dostał dzień odpoczynku), a także Walmana (nadal day-to-day). Nie można się było spodziewać na lodzie innego zestawienia.

Wyjściowy skład:

Veleno-Larkin-Raymond
DeBrincat-Compher-Rasmussen
Fabbri-Copp-Perron
Kostin-Fischer-Sprong

Gostisbehere-Seider
Chiarot-Petry
Määttä-Holl

Lyon
Husso


Gospodarze wyraźnie chcieli rozpocząć z animuszem. Szkoda, że to oznaczało szybką karę dla Veleno. Ale goście próbowali swoich sił, na tyle niemrawo, że pod koniec tego okresu. Sami zarobili dwie minuty. Nie wiem o czym myślał Goligoski, który niedawno wrócił do składu Dzikich. Tym bardziej, że to, co kilkanaście sekund później zrobił Raymond, było prawdziwym majstersztykiem. Dobrze, że kończący akcję Perron, się nie zawahał. Ode mnie mnóstwo szacunku dla młodego Szweda, za tą sekwencję zwodów. Co więcej to, Skrzydła kontrolowały grę przez kilka kolejnych minut. A przynamniej do połowy pierwszej tercji. Później starający się wyłuskać krążek Boldy, zarobił kolejną karę dla gości. I byłem ogromnie ciekaw, czy gospodarze pójdą za ciosem. Nie poszli, ale bramkarzem, który częściej musiał interweniować, nadal był Gustavsson. I dobrze. A szkoda, bo były kolejne okazje, min. gdy Boldy ponownie siedział w boksie kar. Ostatnie pięć minut zapowiadał się spokojnie. Nic podobnego. Kostin zarobił oczywistą karę. I to w strefie obronnej rywala, a Eriksson Ek, na spółkę z Kaprizowem. Rozmontowali to, skromne prowadzenie. Po pierwszych 20 minutach, był zatem remis: 1-1.

Nie ma co zaprzeczać, że Skrzydła od początku tej części gry. Próbowały czymś zaskoczyć rywala. A Sprongowi zwyczajnie zabrakło szczęścia. Następnie to goście przejęli inicjatywę. I to dośc wyraźnie. Rossi, zmarnował idealną okazję. Ale na długo to Lyon musiał się pilnować. Mecz nabrał tempa i zaciętości. Gospodarze próbowali odzyskać kontrolę. I kilkukrotnie zmusili rywala do dalekiego wybicia gumy. Więc wydarzenia wracały pod ich bramkę. Sytuacja była dynamiczna. Wkradało się mnóstwo poirytowania z obu stron. Cierpliwośc stracił min. Seider. A sędziowie stwierdzili, że na lodzie zrobi się luźniej. Jak się póxniej okazało. To w jakiś sposób pomogło Larkinowi, który dobił własny strzał. 2-1, dla ekipy z Detroit! Niemniej tuż po tym, jak siły się wyrównały. To Copp powędrował na ławkę kar. I mocno przyciskający Dzicy. Mieli swoją okazję, aby znowu wyrównać stan, na tablicy wyników. Eriksson Ek zgubił krążek, będąc sam na sam z Lyonem. Cóż. Najważniejsze, że po 40 minutach Skrzydła prowadziły, a przyznaję, że zdecydowanie więcej z gry mieli goście.

Na szczeście w trzeciej tercji, nadal nie potrafili trzymać dyscypliny. Dwie minuty dla Maroona, popsuły im szyki. Wygrane wznowienie przez Larkin, który musiał zastąpić Comphera, guma trafia do "Ghotsa", a całość wykańcza Perron. Zrobiło się 3-1 i zaczynało to, wyglądać coraz pewniej. Dodam, że było to 300-setne trafienie w wykonaniu 35-latka. W kolejnych minutach odnosiło się jednak wrażenie, że sędziowie nieco pobłażali gospodarzom. W sumie gościom także. To frajerskie zachowanie Hartmana, kosztowała karę dla DeBrincata, który tylko się odgryzł. Ech... klasyka. Na szczeście Skrzydła się obroniły i miały nawet okazję do kontry. Pozostawało niecałe 10 minut tej nerwówki do końca. I nie miałem pretensji do Seidera, że ten próbował odegrać się na tym bucu. Sam zarobił niepotrzebna karę, ale są ważniejsze rzeczy. Wstawianie się za partnerem, to integralna część dobrych ekip. Z resztą Hartman, tym razem też trafił gdzie trzeba. A ja zacierałem ręce, aby Skrzydła dobiły mentalnie rywala. I zrobili mi na złość. Podobnie, jak Lalonde, który wystawił w liczebnej przewadze Petry'ego (to nie żart). Dobra. Pozostawało 6 minut z niewielkim okładem. I niestety Seider się rozhulał. Niestety, nie w tym pozytywnym sensie. Lyon był na posterunku i kolektywnie udało się temu zaradzić. Pozostawało tylko czekać, aż trener gości ściągnie swojego bramkarza. Bohaterem ostatnich chwil był właśnie Lyon, na spółkę z Gostisbehere. 30-latek znowu pokazał, że potrafi bronić na wysokim poziomie. Tym lepiej dla skrzydeł i tej wewnętrznej, bramkarskiej rywalizacji w Detroit.

Podsumowując:

To był czwarty mecz z kolei, gdzie to :det: , jako pierwsi otwierali wynik. To się chwali. Tym bardziej, że tym razem rywal, nie był wysokich lotów. Ekipa z Minnesoty, przybywała do Detroit z najdłuższą serią porażek w lidze. Teraz będzie to, wyglądać jeszcze gorzej. Ale to ich problem. Mnie cieszy, że podopieczni Lalonde'a odnieśli dość przekonujące, trzecie zwycięstwo z rządu. I ma za sobą najlepszy tydzień w sezonie. Na całe szczęście, będzie z kogo wybierać przy głosowaniu na "Gracza Tygodnia".

Pomeczowe multimedia:



 
     
piotras1985 

Ulubiony Zawodnik: Steve Yzerman
Za Red Wings od sezonu: 97/98
Wiek: 38
Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 1540
Skąd: Lubuskie
Wysłany: 2023-11-28, 12:08   

Jakiś czas temu napisałem tu gdzieś na forum, że ta drużyna jest o dobrego bramkarza i jedną parę defensywną od poważnego grania o PO. No i to był właśnie taki tydzień, gdzie bramkarze stanęli na wysokości zadania, moje ulubione duo w obronie nie wychylało się poza standardowe obowiązki 2/3 pary, a PP był w stanie przykryć łapanie gównianych kar własnych.
Pytanie brzmi czy Lyon to jest późny strzał i chłop koło 30 wyrośnie na 41/41 startera i czy są w stanie z Husso utrzymać poziom powyżej .910/915 w perspektywie całego sezonu. Jeśli występ Husso był tylko pojedynczym wybrykiem, a Lyon zjedzie pod .900 to jesteśmy w czarnej d.

Na razie jestem trochę bez czasu ale jak się ogarnę to postaram się zrobić podsumowanie po 1/4 sezonu
 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2023-11-28, 14:15   

To ja tylko króciutko dodam, że Hartman jednak dostał od ligi po dupie: Hartman suspended 2 games for actions in Wild game

Oczywiście, że po fakcie to, już człowiek traktuje całośc, jako wyraz sprawiedliwości. Nie jestem zafiksowany. Takie zagrania były, są i będą, na każdym poziomie hokeja. Po prostu sam uważałem, że kara się należy i tyle. Na szczeście DeBrincat, nie ucierpiał w jakiś szczególny sposób.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 13